Spotkanie
2011-12-31
Biskupice są często odwiedzanym miejscem przez naszych przyjaciół. Wspólne pasje powodują, że Ci co serce oddali chartom, husky czy koniom wracają tu jak często jest to możliwe. Przy końcu roku gościliśmy przyjaciół, którzy swoje życie poświęcili pomocy chartom, szukając nowych domów, czy dzieląc się swoim życiem z tymi fantastycznymi psami. Z nimi to również mieszka nasz Rozmaryn. Oto jakie wspomnienia dostaliśmy z ich pobytu w Biskupicach:
Rozmaryn z Jurajskich Biskupic – nasz wspaniały przyjaciel. Od jakiegoś czasu zastanawialiśmy się co za prezent uszykować Rozmarynowi pod choinkę, przecież wszystko ma co borzojowe serce potrzebuje - wspaniałych przyjaciół, sofę i miękkie poduszki, miskę pełną smakowitości i dwunożnych niewolników, co każde życzenie czytają w psich oczach. Postanowiliśmy, że Rozmaryn odwiedzi swoje rodzinne strony, a my zabierzemy się z nim, jako gwiazdkowa niespodzianka.
My - czyli czteroosobowa załoga obsługująca całą furę psich przyjaciół wsiedliśmy do samochodów i zaczęliśmy naszą podróż do Biskupic. Podróż daleką, męczącą i jak się okazało pełną przygód. W Polsce na autostradzie znaleźliśmy porzuconą czworonożną istotę, która mimo, że brudna i cuchnąca naturalnie znalazła miejsce między długonosymi chartami zalegającymi w samochodach. Przepraszam – to był istot, nie istota. Oglądając go czy jest cały, doszliśmy zgodnie do wniosku, że to jest on.
Po całodniowej podróży znaleźliśmy się w końcu na „wycieraczce” w Biskupicach. Rozmaryn wysiadł z samochodu zdezorientowany i zaskoczony zarazem. Nieśmiały i wstydliwy stał przy nas nie chcąc się ruszyć. To jednak nie trwało długo, po chwili przypomniał sobie gdzie jest, zaczął się witać ze wszystkimi, a szczególnie wylizał i wycałował Agatę, potem szybko i wesoło przeleciał przez ogród. Wrócił na chwilę do nas jakby chciał powiedzieć:
- Hej, ja tu wszystko i wszystkich znam ! – i od tego momentu Rozmaryn ze swoimi przyjaciółmi nie miał już czasu dla nas. W biegu pokazywał swoim nieśmiałym jeszcze towarzyszom każdy zakątek biskupickiej zagrody i najfajniejszą zabawę w chowanego.
Do Polski w odwiedziny przyjechała też Ofelia – znaleziona kilka lat temu na autostradzie koło Krakowa charcica, szczęśliwie dzieląca z nami życie, Agatka – mała pinczerka ze schroniska w Świnoujściu również należąca do naszej rodziny i mały charcik włoski Nela, która straciła dom.
Odwiedziła Biskupice też borzojka Sylver, która była adoptowana z babcią, mamą i siostrą.
Ciepło wspominamy pobyt w Biskupicach i dziękujemy za te przepiękne i szczęśliwe, wspólnie spędzone chwile, za uczucie, że jest się jedną, wielką rodziną. Agato – dziękujemy za wspaniałego psa Rozmaryna, Tobie Darku za cierpliwość w odpowiadaniu na tysiące pytań związanych z husky, za gościnność.
A szczególnie dziękujemy waszym kotom, które cierpliwie i dumnie przeczekały burzliwe dni z tyloma obcymi psami.
Następne odwiedziny będą z pewnością z inicjatywy naszej małej pinczerki Agatki, która najbardziej cieszyła się z polskiej kuchni. Agatka mimo, że wieczorami było zimno, dzielnie pilnowała ogniska i tego co na ruszcie leży !
Smutno było odjeżdżać z Biskupic, ale już teraz myślimy o powrocie. A jeśli kogoś interesuje, gdzie jest nasza mała autostradowa znajda i czy jej gwiazdkowe marzenie o własnym domu pełnym ciepła i bezpieczeństwa się spełniło musi odwiedzić Biskupice !
